poniedziałek, 27 stycznia 2014

"Festung Kattowitz" 1945

W styczniu mija rocznica „wyzwolenia” Górnego Śląska przez Armię Czerwoną. Operacja ta była częścią jednej z największych operacji militarnych II wojny światowej. Rozbici Niemcy wycofywali się z Katowic tą samą drogą, którą triumfalnie wkroczyli do miasta sześć lat wcześniej. Wraz z wkroczeniem do Katowic Armii Czerwonej, rozpoczął się nowy etap w historii miasta. Pierwsze wieści o tym, że ruszyła sowiecka ofensywa, dotarły do mieszkańców Katowic w niedzielę 14 stycznia 1945 roku z nasłuchu londyńskiego radia. W mieście życie toczyło się normalnym, ludzie chodzili do pracy, robili zakupy, jeździły pociągi, wychodziły niemieckie gazety. 19 stycznia w mieście dawało się zauważyć grupki Niemców udających się w kierunku dworca kolejowego, wywożących w walizkach część swojego dobytku. Uciekali też niemieccy dygnitarze. Dawało się wyczuć atmosferę oczekiwania i niepewności. Jeszcze 22 stycznia funkcjonariusze partyjni NSDAP przeprowadzali rewizje i rekwirowali prześcieradła na okrycia maskujące w śniegu. Miasto pustoszało. Dopiero 26 stycznia słychać było kanonadę od zachodu, która nasilała się w nocy. Niemiecka propaganda straszyła: zwycięstwo albo bolszewizm. I chyba poza garstką zagorzałych komunistów nikt Rosjanom nie ufał. Nikt też ich nie witał, gdy wkraczali do Katowic. W obliczu coraz bardziej dramatycznej sytuacji na froncie wschodnim niemieckie siły zbrojne, począwszy od wiosny 1944 roku, rozpoczęły przygotowania do obrony Katowic. Budowane podówczas umocnienia znalazły miejsce także w Murckach. Właśnie tutaj stworzono szereg baterii przeciwlotniczych, wokół których powstały baraki oraz schrony. W końcowej fazie wojny na terenie Murcek stacjonował 58 Dywizjon Heimatflak. Tworzyli go Niemcy, Węgrzy i Tatarzy krymscy. Obrona miasta w sobotę 27 stycznia 1945 roku była symboliczna, zniszczono kilka czołgi, ilu poległo czerwonoarmistów i żołnierzy Wehrmachtu nie wiadomo do dziś. Walki trwały na terenie miasta w godzinach 13-16. Udokumentowano duże starcie w okolicach dworca kolejowego w Piotrowicach i przy cmentarzu. Również w okolicach Giszowca doszło do potyczki z żołnierzami armii czerwonej. Warto też wspomnieć o wyłapywaniu maruderów armii niemieckiej w obrębie miasta. Najczęściej rozstrzeliwano ich na miejscu. W rejonach Murcek widząc beznadziejność sytuacji, kilkunastoosobowa grupa Węgrów wraz z towarzyszącym im kapelanem zdecydowała się poddać, licząc na sowiecką łaskę. Niestety, czerwonoarmiści nie okazali pokonanym żadnej litości. Zamkniętych w barakach jeńców węgierskich pognano nazajutrz boso przez Murcki w kierunku lasu, gdzie z całą bezwzględnością dokonano na nich egzekucji. Ciała wymordowanych Węgrów leżały bezładnie w lesie niemal do końca zimy. Później okoliczni mieszkańcy pochowali żołnierzy węgierskich we wspólnej mogile, którą opiekują się po dziś dzień. Pierwsi Rosjanie pojawili się w Katowicach popołudniu 27 stycznia 1945 roku. Następnego dnia walczyli tylko garstki fanatyków. Na ulicy Warszawskiej leżały zerwane druty tramwajowe i szkło z porozbijanych witryn sklepowych. Na ulicy Francuskiej został uszkodzony przejazd kolejowy, kościół Mariacki miał uszkodzone dach i wieżę, ratusz nie miał dachu, a na torowisku kolejowym leżały resztki wysadzonego przez Niemców wagonu z amunicją. W okolicy rynku leżały rozbite działo i porozrzucane niemieckie cekaemy. Na ulicy Zamkowej (teraz aleja Korfantego) wisiała sowiecka flaga i posterunek przed Wiener-Hotelem. Zakwaterowała się tam sowiecka komendantura miasta. Po południu przybyła do Katowic duża liczba czerwonoarmistów. Wtedy demolowanie sklepów i rabowanie towarów zaczęło się na dobre. Żołnierze szukali wódki. A że w składach znaleźli głównie zapasy wina, ruszyli przeszukiwać mieszkania. Rozpoczęły się gwałty na kobietach i morderstwa na cywilach. 29 stycznia w Katowicach nadal nie było polskich żołnierzy i władz. Zaczęły pojawiać się grupy cywilów, którzy ładowali na sanki to, czego żołnierze nie zabrali. Byli to Zagłębiacy, którzy postanowili wykorzystać zaistniałą sytuację, żeby wyszabrować, co się dało. Gdy zapadł zmierzch, nadeszła trzecia noc strachu. Następnego dnia pojawiły się pierwsze patrole polskich żołnierzy. Polskie wojsko zakwaterowało się w hotelu Savoy przy ulicy Mariackiej. Nad wejściem zawisła polska flaga. Ludzie coraz śmielej wychodzili z domów. W magistracie przy ulicy Młyńskiej zjawili się przedwojenni samorządowcy, wracali do pracy pracownicy urzędu wojewódzkiego. Tramwajarze naprawiali zerwaną sieć. Wraz z niemieckim wojskiem odszedł terror spod znaku Hitlera, ale przyszedł nowy, który niósł nowe zagrożenia i spowodował nowe ofiary ... Komunizm.


Żołnierze niemieccy na Zawodziu
Wypalony kamienic przy katowickim rynku 


 Przed spalonym ratuszem na Zawodziu stoi zniszczony przez Niemców radziecki czołg T-34
Katowice 1945


sobota, 25 stycznia 2014

Towarzystwo Pływackie Giszowiec-Nikiszowiec

  • Towarzystwo Pływackie Giszowiec-Nikiszowiec - założony z inicjatywy Jana Skupiny w 1923 roku. Towarzystwo Pływacki  było wydatnie popierane przez koncern Giesche, dysponowało pływalnią o przepisowych wymiarach. Wyniki sportowe: 67 tytułów MP, w tym 37 w pływaniu, 2 w piłce wodnej, 28 w skokach do wody; 38 rekordów Polski (1925-39). Zawodnicy: Czop Adela, Fietz Erna, Fietz Małgorzata, Fritsch Anna, Grall Magdalena, Hill G., Jarkulisz-Niedobecka Aniela (1932-38), Kajzer-Piesiur Róża, Słota, Szmidt Henryka, Wąs, Zakrzewska, Jędrysik Jan, Bochenek Alfons, Hallar Oskar, Kulawik Wiktor, Madej Krzysztof, Skowronek Ginter, Szczepańska-Ruhsan Zofia (1934-36), Maerz Rudolf mistrzowie Polski. Działacze: Bańczyk M., Dzierżawa, Fiszer, Skrzystek, Kraj, Waniek, Skupina Jan. Trenerzy: Rayka (Węgry), Steepe (USA), Olej G., Hallar O., Skowronek. W 1945r. dzięki inicjatywie Alfonsa Domagały i udzielonej mu pomocy przez inż. Jędraszczyka (remont pływalni) reaktywowano działalność TPGN. W kwietniu TPGN zostało przejęte przez RKS Siła Giszowiec.