środa, 4 września 2013

Obrona Katowic wrzesień 1939 rok

 Wrzesień 1939 na Śląsku kojarzy się na ogół z walkami towarzyszącymi wkraczaniu Wehrmachtu do Katowic, których charakter budzi w ostatnich latach coraz więcej kontrowersji.  Niemcom nie udało się wkroczyć do Katowic "bez jednego wystrzału". Miasto broniło się już od 3 września.  4 września, gdy Freikorps nie dał sobie rady, podeszli żołnierze Wehrmachtu. Do dziś nie wiadomo, jak nazywali się większości obrońcy miasta. Nie wiadomo, ilu ich było, w jaki sposób zginęli. Nie wiadomo, gdzie zostali pochowani. W ogóle nie wiadomo, ile było ofiar katowickiego września. Pozostały szczątkowe relacje, z których nie da się jeszcze ułożyć całości. Pewnie już nigdy nie da się jej ułożyć.

 1 września 1939, około godziny 5 rano, polskie posterunki obserwacyjne umieszczone na dachu Domu Powstańca oraz „drapaczu chmur” przy ulicy Żwirki i Wigury wypatrzyły pod niskimi chmurami grupę nadlatujących bombowców nurkujących Ju 87. Rozległ się pierwszy w historii miasta alarm lotniczy, uruchomiony przez harcerza Aleksandra Drapellę. Celem słynnych później Stukasów (należały do 3 eskadry I dywizjonu 2 Pułku Bombowców Nurkujących "Immelmann") było lotnisko na Muchowcu. Eksplozje ich bomb zdemolowały hangary oraz inne zabudowania, dostało się też bocznicy kolejowe. W ciągu dnia ogłoszono 11 alarmów powietrznych nad miastem.
2 wrześniu 1939 r. po przegranych walkach z Wehrmachtem pod Pszczyną, Kobiórem, Woźnikami i Wyrami Wojsko Polskie wycofało się pozostawiając swobody dostęp do Katowic. Generał Antoni Szylling, dowódca Armii Kraków, podjął decyzję o wycofaniu swoich wojsk. Odwrót przeprowadzono w nocy z 2 na 3 września. Ostatni regularny oddział WP opuścił Katowice 4 września rano. 3 września 1939 r.  Siły powstańczej samoobrony wraz ze wspierającymi ją formacjami patrolowały miasto i jego okolice, czyniły to jednak we współdziałaniu z wycofującymi się jednostkami armii regularnej. Po południu tego dnia odbył się uroczysty pogrzeb sześciu żołnierzy polskich, zmarłych w szpitalu wojskowym, którym honory oddała pozostała jeszcze w mieście kompania powstańcza por. Kruczka. Nie opuścił też miasta batalion powstańczy Nikodema Renca, komendanta katowickiej grupy szturmowej w czasie powstań śląskich, tudzież kilka grup ochotniczych. Na Załężu pozostała jeszcze kompania forteczna kpt. Tułaka. którego plutony pod dowództwem poruczników Fracha i Kościelniaka dokonywały na samochodach ciężarowych wypadów do Hajduk, Świętochłowic i Chorzowa, wypierając podchodzące oddziały niemieckie. Nieudane były wieczorne próby opanowania miasta przez jednostki Freikorps. W ten sposób drobne oddziały wojska, wsparte akcją powstańców i ochotników, stworzyły dla wycofujących się dywizji całkowitą osłonę, pozwalając im na uporządkowany i spokojny odwrót. 


Do starć na terenie miasta z nacierająca od strony Mikołowa w dwóch kolumnach niemiecką 239. dywizją piechoty, doszło w dniu 4 września. Jedna z niemieckich kolumn po sforsowaniu wysadzonego przez polskich saperów na ul. Piotrowickiej mostu nad Kłodnicą znalazła się na wiadukcie nad torami w Ligocie gdzie została ostrzelana z okolicznych domów. Po złamaniu oporu stwierdzono, że zginęło 4 polskich obrońców, a około 20 zostało rannych. W tym czasie oddział zwiadowczy 239. dywizji znajdujący się w okolicy więzienia przy ul. Mikołowskiej, był ostrzeliwany z Domu Powstańca i budynku przy ul. J. Słowackiego 41/43, aż do czasu nadejścia niemieckich posiłków od strony Batorego. Główna kolumna niemiecka została następnie ostrzelana w rejonie kościoła św. Piotra i Pawła przy ul. Mikołowskiej przez oddział Franciszka Feigego. Nieco wcześniej ulicą Gliwicką od strony Załęża w rejon Placu Wolności dociera polska 11. kompania IV batalionu 73. pułku piechoty pod dowództwem kapitana Mariana Tułaka. W rejonie placu wywiązała się strzelanina z dysponującym moździerzem i karabinem maszynowym oddziałem Freikorpsu, w trakcie której oddział kpt. Tułaka przedarł się do kopalni "Katowice" będącej pod kontrolą por. Franciszka Kruczka. Obrońcy pod dowództwem kaprala Hińczuka (?) obsadzili także Liceum im. Skłodowskiej-Curie, z którego ostrzeliwali wojska niemieckie wkraczające ul. Jana Matejki. Do kolejnych walk doszło w okolicach Wieży Spadochronowej w parku im . generała Kościuszki, gdzie polscy obrońcy z terenu parku i wieży ostrzelali oddziały drugiej kolumny wojsk niemieckich. Po zlikwidowaniu oporu na terenie parku, wojska niemieckie ostrzelały skutecznie wieżę spadochronową z działka 37 mm, likwidując tym samym kolejny punkt oporu. Po dotarciu Niemców w rejon Rynku, ich oddziały zostały także ostrzelane przez karabin maszynowy prowadzący ogień z kościoła ewangelickiego przy ul. Warszawskiej. 


W okolicy restauracji "Patria" lub Rynku prawdopodobnie (informacja niepotwierdzona) został zastrzelony niemiecki oficer przez dziewczynę ukrywającą pistolet w bukiecie kwiatów. W późniejszych godzinach oddziały niemieckie zostały ponownie ostrzelane z dachów i okien budynków znajdujących się przy katowickim rynku i Teatru Śląskiegop. Źródła niemieckie wspominają także walki w rejonie starego dworca kolejowego w Katowicach oraz Hali Miejskiej. Po zajęciu całego miasta sztab 239. dywizji piechoty stacjonujący w Hotelu Śląskim (wtedy Europejskim) przy ul. Mariackiej, po zapadnięciu zmroku został ostrzelany z budynków znajdujących się po przeciwnej stronie ulicy. Specyficzny charakter tych walk, toczonych w silnie zurbanizowanym otoczeniu sprawił, że niemieckie dowództwo sprowadzić musiało skoszarowane jednostki policji z niemieckiego wówczas Zabrza czy Bytomia, lepiej przystosowane do walk w miejskim środowisku. Po złamaniu przez Niemców oporu, doszło na terenie miasta do wielu natychmiastowych egzekucji jego obrońców. Łącznie na terenie Katowic było prawdopodobnie ok. 150 osób poległych w walkach oraz rozstrzelanych po ich zakończeniu. Natomiast łączna liczba rozstrzelanych przez Niemców od 4 do 30 września wyniosła w Katowicach około 860 osób. Katowice zawiodły Niemców. Na pierwszym posiedzeniu cywilne władze okupacyjne postanowiły więc, że miasto nie zasługuje na to, by jakąkolwiek jego ulicę, jakikolwiek plac nazwać imieniem Hitlera.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz