piątek, 31 maja 2013

Chrześcijaństwo w krajach islamu jest religią cz.2

Muzułmanie cieszą się wolnością wyznania wśród chrześcijańskich narodów Europy. Chrześcijaństwo w krajach islamu jest religią  katakumb i męczenników.


 IRAK Od czasu obalenia reżimu Saddama Husseina sytuacja chrześcijan w warunkach działań wojennych i terrorystycznych oraz polityki nowych władz irackich systematycznie się pogarsza. Sunnici i szyici oraz Kurdowie dążą do ujednolicenia wyznaniowego administrowanych przez siebie terenów, co sprowadza się do, tolerowanych przez władze, ataków na rodziny chrześcijan. W lutym 2008 uprowadzono i zamordowano chaldejskiego arcybiskupa Mosulu abpa Paula Faradża Rahho Prowadzi to do masowego uchodźctwa z Iraku. Liczba chrześcijan w ciągu ostatnich pięciu lat zmniejszyła się tam o połowę. IRAN republika islamska, jedno z państw-protektorów fundamentalizmu muzułmańskiego eksportowanego na Bliski Wschód i dalej. Islam szyicki jest religią państwową. Mimo iż rząd deklaruje gwarancje praw dla chrześcijan, wszelkie odchylenia od religii państwowej wywołują surowe prześladowania. Prasa jest cenzurowana. Praca wśród muzułmanów jest zabroniona, szpiedzy infiltrują grupy chrześcijańskie. JEMEN południowozachodni narożnik Półwyspu Arabskiego; ojczyzna królowej Saby. Obecnie religią państwową jest islam. Część północna pragnie pełnego zastosowania prawa islamskiego, część południowa opowiada się za większym stonowaniem. Jemen pozostaje jednym z najmniej zewangelizowanych krajów świata; większość wierzących to cudzoziemcy. KATAR forma wahabijska islamu sunnickiego jest religią oficjalną. Składanie świadectwa muzułmanom jest surowo wzbronione, tylko cudzoziemcy mają prawo zgromadzania się. Kościół anglikański ma oficjalny status, wszyscy inni wierzący muszą zgromadzać się prywatnie w domach. Chrześcijanie z Kataru wiele wycierpieli z powodu swojej wiary. KOMORY cztery wulkaniczne wyspy pomiędzy Madagaskarem a Mozambikiem. Republika ogłosiła niezależność od Francji w 1975 roku. Wyspiarze nie byli ewangelizowani do roku 1973. Pomimo silnych przekonań muzułmańskich, wielu jest głęboko zaangażowanych w praktyki okultystyczne. W tym muzułmańskim kraju zabronione jest jakiekolwiek świadectwo chrześcijańskie. Chrześcijańscy misjonarze pracują w lokalnych szpitalach, ale nie mają prawa dzielić się swoją wiarą. Mniej niż jeden procent zna Chrystusa, a ci, którzy spotykają się otwarcie, są prześladowani. KUWEJT pasmo pustyni pomiędzy Irakiem a Arabią Saudyjską. Podczas Wojny w Zatoce w 1991 roku poniósł dotkliwe straty. Religią państwową jest islam sunnicki. Chrześcijanie są społecznie dyskryminowani. Mimo iż Wojna w Zatoce spowodowała pewne rozluźnienie ścisłych ustaw religijnych, daleko jeszcze do pełnej wolności nabożeństw i składania świadectwa. LIBIA (Sytuacja po obaleniu Kadafiego prawdopodobnie się pogorszy) Bogactwo ropy naftowej pomogło sfinansować ruchy rewolucyjne i rozpowszechnienie islamu w wielu krajach. Chrześcijanie (3% ludności) mają do czynienia z agresywnym ruchem sekularyzacji; obowiązuje ich zakaz składania świadectwa. Społeczność chrześcijańską stanowią praktycznie sami cudzoziemcy; wierzących libijskiego pochodzenia jest tylko garstka. MALEDIWY 1200 wysp koralowych na południowy zachód od Cejlonu (Sri Lanki). Mieszkańcy należą do najmniej zewangelizowanych narodów świata. W kraju tym nigdy nie było mieszkającego na stałe misjonarza. Rząd prowadzi akcję islamizacji w celu zachowania jedności narodowej. Wszyscy obywatele muszą być muzułmanami. Nie wolno budować budynków dla zgromadzeń chrześcijańskich; otwarte wyznawanie wiary prowadzi do bardzo surowych kar. MAROKO północnozachodni narożnik Afryki. Rząd stara się zachować islam jako religię całego narodu. Chrześcijanie mogą działać tylko wśród uchodźców, gdyż próba nawrócenia muzułmanina może ściągnąć surowe reperkusje ze strony władz. Rachid Cohen, marokański Żyd, który przyjął chrześcijaństwo, został aresztowany 12 sierpnia 1995 roku. Podczas uwięzienia był torturowany po 10 godzin dziennie. Przypalano go papierosami, karmiono resztkami chleba, bito i traktowano w niewyobrażalny sposób. MAURETANIA Tylko sunniccy muzułmanie mogą otrzymać obywatelstwo. Nabożeństwa chrześcijańskie są dozwolone tylko dla cudzoziemców. Konstytucyjna gwarancja wolności i wyznania nie obejmuje chrześcijaństwa. Mauretańczycy, który wyznają wiarę w Chrystusa, stają w obliczu kary śmierci. OMAN południowowschodni kraniec Półwyspu Arabskiego. Religią państwową jest Ibadi islam. Tylko cudzoziemcy mogą praktykować swoją chrześcijańską wiarę. Praca misyjna pomiędzy nimi jest bardzo ożywiona (ok. 70% siły roboczej to cudzoziemcy). Z powodu przepisów państwowych lokalni wierzący musieli opuścić kraj. Wiadomo tylko o jednej istniejącej grupce chrześcijan, którzy pozostali (ok. 20 osób). PAKISTAN republika islamska obracająca się w zaklętym kręgu problemów obejmujących korupcję, gwałtowne przeludnienie, brak wody, wydatki na zbrojenia rzędu 40% budżetu państwowego(!). Rząd próbuje islamizować życie publiczne przez system ustaw i podatków. Podważa to konstytucyjne prawa chrześcijan i innych mniejszości. Ustawa o bluźnierstwie skazuje na dożywocie lub karę śmierci każdego, kto obraziłby proroka Mahometa. Kilkunastu chrześcijan poniosło z tego powodu męczeńską śmierć, niektórzy zostali skazani na karę więzienia. REPUBLIKI ŚRODKOWOAZJATYCKIE wyzwolone spod władzy Związku Radzieckiego w latach dziewięćdziesiątych: Uzbekistan, Turkmenistan, Czeczenia, Kazachstan, Kirgistan i Azerbejdżan. Wraz z wyzwoleniem spod radzieckiej kontroli kraje kaukaskie stały się koszmarnym miejscem wojny i masakry. W 1998 roku wprowadzono surowe ustawy religijne, zabraniające jakiemukolwiek duchownemu nie zatwierdzonemu przez władze Uzbekistanu mówić na tematy religijne; zabroniono prywatnego nauczania religijnego; zdelegalizowano każdy kościół posiadający mniej niż 100 członków. Przywódcy kościelni, którzy nie podporządkowują się ustawie, podlegają surowym grzywnom, pracy przymusowej w obozach i konfiskacie majątku kościelnego. Chrześcijanie w Uzbekistanie i Turkmenistanie zostali ostrzeżeni, że utracą rejestrację, jeśli będą ewangelizować muzułmanów. Duchowni muzułmańscy przeciwstawiają się pracy misyjnej. W 1995 roku w Kazachstanie podczas debaty nad konstytucją nawoływano do zakazu działalności zagranicznych towarzystw religijnych.SOMALIA po zrujnowaniu gospodarki przez reżim marksistowski w latach 70., państwo praktycznie nie istnieje. Jednak zwalczający się wzajemnie kacykowie zgodni są w jednym dominacji: islamu. Somalijscy chrześcijanie cierpią okrutne prześladowanie i są zmuszeni praktykować swoją wiarę w tajemnicy. SUDAN (Aktualnie kraj podzielony na 2 części) jeden z największych krajów Afryki, zamieszkały przez ok. 30 milionów ludzi. Sudan jest prawdopodobnie najgorszym przykładem religijnych prześladowań na świecie. Muzułmański rząd wypowiedział dżihad - świętą wojnę przeciwko chrześcijańskiemu południu. Omar Hassan al-Turabi, przywódca islamski, ogłosił, że każdy, kto sprzeciwia się islamowi, nie ma przyszłości. Studenci islamskiego uniwersytetu są pouczani, że mogą zachować wszystko, co tylko będą w stanie zrabować, jeśli przyłączą się do wojny przeciwko niemuzułmanom. Wskutek ludobójstwa od 1985 roku zginęło ok. 2 miliony ludzi, z powodu głodu ok. 500 tys. Rodziny na południu są terroryzowane, ojcowie zabijani, matki gwałcone, dzieci i kobiety sprzedawane jako niewolnicy. Oddziały rządowe, wspierane przez grupy paramilitarne i bojówki muzułmańskie, dewastują całe wsie, rabują bydło, niszczą plony na polach, mordują losowo wybrane osoby. Blokuje się dostęp do pomocy humanitarnej przysyłanej z całego świata. Żywność oferowana jest tym, którzy nawrócą się na islam. Mimo to wielu sudańskich wierzących trwa w swej wierze. TUNEZJA Ojczyzna Tertuliana; kiedyś pod silnym wpływem chrześcijańskim. W tym muzułmańskim kraju cudzoziemscy chrześcijanie mają wolność i tolerancję, ale nie wolno im ewangelizować. Lokalni wierzący są izolowani; wielu wyemigrowało, nieliczni pozostali, by dzielić się swoją wiarą. TURCJA historycznie jeden z najważniejszych krajów szerzących islam; obecnie państwo świeckie. Jednakże niemuzułmanie mają surowe ograniczenia. Pomimo konstytucyjnych gwarancji wolności wyznania, wierzący w Turcji mają problemy z praktykowaniem swojej wiary. Rząd, obawiając się rosnącego wpływu bojówek islamskich, ostatnio zezwolił na kilka ewangelizacyjnych audycji radiowych. ZJEDNOCZONE EMIRATY ARABSKIE siedem emiratów rządzonych przez monarchów. Religią państwową jest islam sunnicki. Wolność zgromadzania się i świadczenia dozwolona jest wyłącznie w społecznościach cudzoziemskich: w grupach o języku angielskim, filipińskim i językach indyjskich. Praca socjalna i działalność szkół chrześcijańskich jest bardzo ograniczona. Chrześcijańskie organizacje mają wielkie problemy w działaniu z powodu ścisłej kontroli rządowej.

Źródło: Christianitas.

czwartek, 30 maja 2013

VIII Zlot Sokolstwa w Katowicach w 1937 r.

VIII. Zlot Związku Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Polsce. Sokolstwo Polskie solidnie przygotowało się swego ósmego Zlotu, który się odbył w dniach 26-29 czerwca 1937 roku w Katowicach pod protektoratem Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych Marszałka Polski Edwarda Śmigłego Rydza i Jego Eminencji ks. Kardynała dr. Augusta Hlonda Prymasa Polski. W specjalnym Dodatku Technicznym do „Przewodnika Gimnastycznego ‘Sokół’ wydrukowano ćwiczenia na ten zlot. W imponującej defiladzie maszerowało 25 tysięcy sokołów. Przed trybuną, na tle biało-czerwonych flag, ustawiono ołtarz polowy. Gdy gen. Berebecki odebrał raport, przeszedł przed frontem oddziałów sokolich ustawionych w karnym szyku, ciągnącym się ponad 1,5 km. Przemawiali prezes związku Franciszek Arciszewski i inni przedstawiciele. W swojej homilii ks. prałat Jachimowski, kapelan ZTG „Sokół” w Polsce, w podniosłych słowach mówił o roli sokolstwa. „Dziennik  Bydgoski” pisał, że na Wszechpolski Zlot Sokoła w Katowicach stanęło 22 tysiące umundurowanych druhów i druhen. Doliczając starszyznę sokolą, licznych „cywilów”, sympatyków sokolstwa, należy stwierdzić, że do Katowic przybyło wtedy około 40 tysięcy osób z Polski i z zagranicy. Na uroczyste otwarcie VIII Zlotu przybyli: ks. biskup śląski Adamski, wojewoda Grażyński, prezes Międzynarodowej Federacji Gimnastycznej hr. Adam Zamoyski, prezes Związku Sokolstwa Czeskiego dr Bukowski i sekretarz dr Koppel, reprezentant sokolstwa rosyjskiego na emigracji Dołgopiatow z Pragi i wielu innych. Sztafeta bydgoska przywiozła w pięknym pucharze
wodę z morza polskiego, która przebyła drogę: Bydgoszcz – Gdynia – Katowice. Podczas pokazów tańców z Dzielnicy Pomorskiej przedstawiono taniec kaszubski. Dwoma pociągami wyruszyło z Pomorza przeszło 1 600 druhów i druhen. Urząd Wojewódzki Pomorski z okazji zlotu zezwolił „Sokołowi” na zbiórkę publiczną, zorganizowaną w dn. 10-17 maja 1937 r. w ramach „Tygodnia Sokoła”. Zlot ten miał też serdeczne poparcie władz państwowych i wojskowych oraz Kościoła katolickiego na Pomorzu. Podczas zjazdu Rady Dzielnicy Pomorskiej 6 maja 1937 roku w Toruniu omawiano przygotowania do katowickiego zlotu. W posiedzeniu tym uczestniczył przybyły z Warszawy prezes związku Franciszek Arciszewski, wojewoda pomorski Władysław Raczkiewicz (w młodości aktywny sokół), dowódca Okręgu Korpusu VIII gen. Wiktor Thommeé, popierający sokolstwo, ks. dziekan kanonik Leon Kozłowski i wielu innych gości. Na zlocie Dzielnica Pomorska, występująca z odrębnymi popisami, odniosła szczególny sukces. Zarówno ćwiczenia druhów, żywy obraz „Dar Pomorza”, jak i tańce druhen w strojach marynarskich, utworzenie napisu „Pomorze” przez druhny i druhów, sygnalizacja chorągiewkami słów: „Nie ma Polski bez Pomorza” – wszystkie te popisy i
obrazy wywołały szczery entuzjazm. Jednym z najbardziej udanych punktów bogatego programu zlotu był występ młodzieży z gniazda „Sokół” I w Bydgoszczy. Kiedy kierowana przez Romana Kaczmarczyka młoda kawaleria na tekturowych konikach przegalopowała przez arenę, publiczność wprost szalała od braw, krzyku i radości. W odezwie pozlotowej zarząd Dzielnicy Pomorskiej podał do wiadomości publicznej, że sokoli z Pomorza przybyli masowo do Katowic w celu zadokumentowania, iż sokola Dzielnica Śląska jest nieodłączną częścią Macierzy, oraz złożenia hołdu ludowi śląskiemu. W odezwie m.in. napisano: „Zlot w Katowicach – to jednocześnie nowa więź polskości pomiędzy ziemiami Rzeczypospolitej, to nowy ślub braterstwa, który równie gorącym sercem złożyliśmy”. Praca sokola została oceniona przez władze państwowe bardzo pozytywnie. 


     Brama dekoracyjna u wylotu ulicy Kościuszki.
       ćwiczenia
Oddziały towarzystwa podczas defilady. Widoczny poczet sztandarowy.
 

Zlot katowicki dał dowód przywiązania „Sokoła” do Kościoła katolickiego i państwa, wielkiej gotowości patriotycznej i siły ideowo-moralnej tej organizacji, ale też tężyzny fizycznej. Jak pisano w „Dzienniku Bydgoskim”, sens maksymy „W zdrowym ciele zdrowych duch” został spaczony w ostatnich latach, kładzie się bowiem nacisk tylko na pierwszą część przysłowia i dba w sporcie tylko o zdrowe ciało. Inaczej, może nie nowocześnie, ale „mądrze postępuje ‘Sokół’, który stara się o harmonijny rozwój sił cielesnych i duchowych”. Nie wyniki i rekordy są celem w „Sokole”. Chodzi o zdrowie, o kondycję fizyczną, o wychowanie ludzi naprawdę silnych, którzy by zdołali stanąć w obronie ojczyzny. Dodatkową zaletą Sokolstwa jest to, że nie obejmuje jednej tylko warstwy społecznej, lecz  „rozprzestrzenia się na wszystkie sfery i zawody. Pan mecenas i robotnik maszerują ochoczo w jednym szeregu”. Podczas zlotu w Katowicach odbyły się też zawody związkowe oraz defilada ulicami miasta.

                                                                                                                         Źródło: ztgsokol.org

Chrześcijaństwo w krajach islamu jest religią cz.1

  Chrześcijaństwo jest obecnie najbardziej prześladowaną religią. Co roku na świecie ginie ok. 170 tys. wyznawców Chrystusa. W porównaniu z poprzednimi latami, prześladowania przybierają na sile. Dane pochodzą z raportów organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie.             

1a kreuz6755sw 231x3001AFGANISTAN stoi tu 48  tys. meczetów i ani jednego budynku kościelnego. Wojna domowa spowodowała, że 7 milionów uchodźców opuściło kraj. Afganistan jest jednym z najmniej zewangelizowanych krajów świata. Niemuzułmanie nie mają prawa zgromadzania się, a publiczne wyznanie wiary w Chrystusa często karane jest śmiercią. ALGIERIA 80% powierzchni kraju zajmuje Sahara; ponad 90% ludności żyje na północy, w górach Atlasu. Chrześcijanie stanowią mniej niż 1% ludności. Wywierana jest presja społeczna i religijna, by chrześcijańskie dziewczęta wychodziły za mąż za muzułmanów. Uwagę opinii publicznej na Zachodzie poruszyły doniesienia o kobietach algierskich, którym z powodu odmowy noszenia zasłony oblano twarze kwasem. ARABIA SAUDYJSKA zajmuje większą część Półwyspu Arabskiego; pokryta jest prawie w całości pustynią, posiada jednak 25% znanych światowych zasobów ropy naftowej. Obecnie jest to jeden z najmniej zewangelizowanych krajów świata. Kiedy 1300 lat temu islam objął panowanie w Arabii Saudyjskiej, wszyscy chrześcijanie zostali stamtąd wypędzeni. Dziś wierzący nie są traktowani lepiej; bywają aresztowani, więzieni, a także karani śmiercią z powodu swojej wiary. Nawet zagraniczni chrześcijanie odwiedzający Arabię Saudyjską nie mają prawa zgromadzać się razem i modlić. Obowiązuje zakaz wznoszenia kościołów, posiadania Biblii, krzyżyków czy różańców. Od 1992 roku zostało udokumentowanych ponad 360 przypadków, w których wierzący cudzoziemcy zostali aresztowani z powodu udziału w prywatnych nabożeństwach. Pomimo zagrożenia i prześladowania, naśladowcy Chrystusa starają się odkrywać nowe sposoby na spotykanie się i wzajemną zachętę. BANGLADESZ jest to jeden z najuboższych krajów świata. W 1988 roku islam stał się religią urzędową. Chrześcijanie często są pozbawiani przez muzułmanów dostępu do publicznych studni. Ekstremiści zniszczyli również chrześcijanom wiele ryksz, które były dla nich jedynym źródłem utrzymania. 



BRUNEI jest to jeden z najbogatszych krajów świata, całkowicie uzależniony od wydobycia ropy. Konstytucyjne gwarancje wolności religijnej są podważane; nie wolno prowadzić ewangelizacji wśród muzułmanów. Rząd nie pozwala na przyjazd pracowników chrześcijańskich; zabronione jest czytanie Biblii i literatury chrześcijańskiej. W szkołach naucza się wyłącznie islamu. EGIPT (Sytuacja po obaleniu Mubaraka pogorszyła się) Egipt ma największą społeczność chrześcijańską spośród krajów Bliskiego Wschodu. Do niedawna chrześcijanie mieli względny spokój (jeżeli nie ewangelizowali muzułmanów). Każdemu ekonomicznemu kryzysowi towarzyszy wzrost wpływów bojówek muzułmańskich. Konstytucja daje preferencje muzułmanom. Rząd używa ustawy z 1856 roku (!), by uniemożliwić budowę, remont, a nawet odmalowanie ścian budynków kościelnych bez zezwolenia gubernatora prowincji. W Górnym Egipcie bojówki muzułmańskie atakują chrześcijan, mordują, torturują, okradają lub niszczą ich dobytek. W styczniu 2001 roku London Telegraph doniosła o atakach muzułmanów na egipskich chrześcijan. Gazeta stwierdziła, że policjanci albo stali i przyglądali się, albo nawet brali udział w biciu i torturowaniu mężczyzn, kobiet i dzieci. INDONEZJA 13500 wysp (3000 zamieszkanych), w tym Jawa, Sumatra, Bali, Irian Jaya (połowa tej wyspy należy do Nowej Gwinei). Pod względem ludności czwarty naród świata (195 milionów). Suharto doprowadził do władzy swego muzułmańskiego następcę Jusufa Habibie. Podczas rozruchów domy i sklepy chrześcijan zostały splądrowane i spalone; wiele osób zostało pobitych, zgwałconych i zamordowanych. Rząd promuje wiarę w jednego Boga; każdy może wybrać islam, chrześcijaństwo, buddyzm czy hinduizm, ale muzułmanie traktowani są preferencyjnie. W ciągu ostatniej dekady tłumy muzułmanów spaliły lub zniszczyły ponad 500 budynków kościelnych i zabiły wielu chrześcijan. 


Źródło: Christianitas.

poniedziałek, 27 maja 2013

Dom Polski w Ostravie


Secesyjna perła, Dom Polski w Ostrawie, został wybudowany w 1900 roku. 



 W Ostrawie i jej okolicach toczyło się też żywe polskie życie narodowe, a to zarówno przed, jak i po upadku monarchii austriackiej. W czasach austriackich działało tu prężnie harcerstwo i organizacje strzeleckie. To m.in. z Ostrawy i jej okolic wielu młodych – wychowanków tych organizacji – „poszło w leguny”, zaciągnęli się do Legionu Śląskiego, by pod wodzą Józefa Piłsudskiego walczyć o Polskę. To między innymi również ich pamięci poświęcony jest odbudowany kilka lat temu pomnik Ślązaczki pod cieszyńskim zamkiem, wzbudzający nadal wiele negatywnych emocji w pewnych kręgach czeskich szowinistów, roszczących sobie prawo decydowania o tym, kogo wolno nam Polakom czcić na naszej, polskiej ziemi.Polskim wysiłkiem powstał też w Ostrawie, istniejący po dzień dzisiejszy okazały Dom Polski. To wokół tego domu skupiało się w tym mieście polskie życie narodowe również po upadku Austro-Węgier, lecz proces wynaradawiania tamtejszych Polaków niesamowicie przybrał w tym czasie na sile, a obecnie tych, co przyznają się do polskich korzeni, pozostała tam już tylko nieliczna garstka. Jedni, prześladowani przez Czechów, wrócili w swoje strony rodzinne, inni przenieśli się na zajęte przez Czechów tereny zamieszkałe w większości przez autochtonicznych polskich mieszkańców, jeszcze inni zmienili narodowość.



 Najbardziej zaintrygowały mnie losy Domu Polskiego, z lat 1899-1901, zbudowanego ze składek miejscowych Polaków pod nadzorem architekta Stanisława Bandrowskiego z Krakowa. Związki z Polską symbolizują piastowskie orły i wmurowane kamienie z murów obronnych Krakowa. Dom Polski pełnił rolę instytucji kulturalnej, niczym Hotel Lambert w Paryżu. Dziś znajduje się w rękach prywatnego właściciela, który prowadził tam hotel, ale widać bez powodzenia, bo budynek stoi sam sobie i nic się tam nie dzieje.


 Obecnie Dom Polski funkcjonuje jako hotel trzygwiazdkowy. Dom Polski. Został zbudowany przez mniejszości polskiej (wzrost liczby Polaków w Ostrawie została podana do potrzeb pracowników w powstającej branży Ostrawy, a zatem znacznej imigracji, zwłaszcza z Galicji) jako siedziby instytucji edukacyjnych i społecznych - bibliotekach, szkołach uzupełniających, agencji zatrudnienia i związków, czytanie, często tutaj Polski odegrał teatr amatorski, odbyła kilka różnych festiwalach i przyjęć, wykłady i spotkania klubów i organizacji. W dniu 27 stycznia 1905, na przykład tutaj. Odbyło się spotkanie solidarności, żądając wkładu służącego rosyjskich rewolucjonistów. A we wrześniu 1900, został otwarty. Mimo, że jego ekspresja architektoniczna następnie dziennikarstwo reprezentowane jako "polskiej secesji", malowniczej montażu materiałów nieuporządkowanych z wieży narożnej, która charakteryzuje artystycznej koncepcji architekta Stanisława Bandrowského z Krakowa, a także kolor elewacji połączone ceglane ściany i otynkowany artykuły wyraźnie nadal należy kontekst późno historyzm. Piosenki, które z Ostrawy czuł "czystego stylu" rzeczywiście stanowi dziwaczny scrum w którym niedokończone secesyjnymi elementami są uciskani elementy klasycyzmu, a nawet gotyckim tradycji. Starożytny tympanon między pylonami z globu i polskiego orła jońskimi pilastrami, przyporami, średniowiecznych, wszystko to tworzy ciekawy zespół z niezwykle subtelnym kształcie etykiet lub siatki wokół kopuły. Elementy tradycyjne są podnoszone z kontekstu i stylowy tektonicznej konwekcji: konsolę, która niczego nie zakładać, bez znaczenia wiszące na elewacji, rzeźbione rogi są żartobliwie, "wypełnione" kulki charakterystyczne jest również silnie półkoliste okno z powiększonym trapezu, specjalnie pokryta niewielką římsičkou. Malownicze wrażenie jest wzmocnione nawet wykończonych wiele otworów okiennych i symbolicznego sadzenia kamiennych murów Krakowa do powierzchni elewacji. Konstrukcja przypomina słodkie "Lusthaus", ale także teatr i dworzec kolejowy. Co "przyciąga podziw wszystkich pasantů, mógł tylko ekscentryczność, powierzchowne manýrovitost ten budynek, dotyczące braku realnej koncepcji architektonicznej, kurczowego oryginalności, ogłuszyć prowincjonalnego publiczność.










 

niedziela, 26 maja 2013

GKS Katowice - Sekcja szermiercza

Sekcja szermiercza GKS Katowice wywodzi się z powstałego późną jesienią 1945 r. Międzyszkolnego Klubu Sportowego funkcjonującego przy Gimnazjum i Liceum im. M. Kopernika w Katowicach. Inicjatorami powstania MKS-u byli Józef Ścigalski (nauczyciel wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego w tej szkole) i mgr Jankowski. Sekcję MKS-u trenował Wacław Walnik, do którego dołączył wiosną 1946 r. fechtmistrz Adolf Czypionka. W 1949 r. MKS został rozwiązany, na skutek reorganizacji sportu szkolnego. Młodzież wraz z trenerem A. Czypionką kontynuowała treningi w nowo powstałej sekcji szermierczej KS "Górnik 1920" Katowice-Bogucice, działającej przy KWK "Katowice". Bazą szermierzy  został legendarny "Torkat".

 Na zdjęciu Wacław Walnik z zawodniczkami.

    W 1964 r., w wyniku połączenia kilku niewielkich górniczych klubów Katowic i okolicznych miejscowości, powołano Górniczy Klub Sportowy Katowice. W GKS Katowice szermierkę uprawiało wielu entuzjastów tego sportu. Tylko nieliczni osiągnęli czołowe lokaty na igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata, Polski i innych zawodach. Pierwszym mistrzem Polski został szpadzista Mieczysław Czypionka. Najtrwalej zapisała się w kronice sekcji drużyna floretu kobiet, zdobywając w kolejnych latach od 1957 do 1968 r. dwanaście tytułów drużynowych mistrzyń Polski w składzie: Sylwia Julito, Elżbieta Pawlasowa, Wanda Kaczmarczyk-Fukałowa, Anna Adamczyk (9 ty-tułów) Danuta Balon-Zugaj (5), Krystyna Rój, Stefania Hombek. Sylwia Julito zdobyła 4 tytuły mistrzyni Polski (1957-1959, 1962) i brała udział w Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie (1964) i Mistrzostwach Świata (1957, 1959). Elżbieta Pawlasowa dwukrotnie uczestniczyła w Igrzyskach Olimpijskich (w 1960 r. i 1968 r.), Mistrzostwach Świata (1959) oraz dwukrotnie zdobyła wicemistrzostwo Polski (1959, 1960); Wanda Kaczmarczyk-Fukałowa występowała na planszach olimpijskich w 1964 i 1968 r., na Mistrzostwach Świata w 1959 i 1963 r. oraz wywalczyła pięć brązowych medali Mistrzostw Polski (1959, 1962, 1964). Anna Adamczyk to mistrzyni Polski z 1955 r. i brązowa medalistka z 1963 r. Halina
Balon - dwukrotna "olimpijka" (1968, 1972), wicemistrzyni świata juniorek (1966), czterokrotna drużynowa mistrzyni Polski (1966, 1967, 1968 i 1972 r.), wielokrotna reprezentantka Polski na mistrzostwach świata. Jej siostra, Danuta Balon-Zugaj dwukrotnie uczestniczyła w Mistrzostwach Świata Juniorek (1966, 1967), była mistrzynią Polski juniorek, pięć razy drużynową mistrzynią Polski (1966, 1967, 1968, 1972 i 1974 r.), dwa razy wicemistrzynią (1975, 1979) i brązową medalistką (1973); Krystyna Tchórz-Rachel wielokrotnie brała udział w mistrzostwach świata, została mistrzynią Polski (1984). Grażyna Makowska-Staszak uzyskała tytuł wicemistrzyni świata juniorek (1972 - jako zawodniczka "Gwiazdy" Bydgoszcz, medalistka Mistrzostw Polski 1978, 1983), dwukrotnie mistrzyni Polski (1975, 1976), wicemistrzyni (1977), była reprezentantką kraju na Igrzyskach Olimpijskich (1976), wielokrotnie reprezentantką Polski. Warto wymienić także: Ludmiłę Bartnowską-Zaczek, Iwonę Orzechowską-Pawlik (reprezentantkę Polski na mistrzostwach świata juniorów, trzykrotną mistrzynię Polski juniorek w 1979 i 1981 r.), Elżbietę Sieczko-Narkiewicz, Halinę i Jolantę Polok; Halinę Szczerbę; Grażynę Blachę; Iwonę Burian; Ewę Fukałę, Aldonę Dudę.

      We florecie mężczyzn wyróżnili się: Leszek Bandach - mistrz Polski (1981), reprezentant Polski na mistrzostwach świata seniorów oraz dwukrotnie juniorów (1979, 1981); Jacek Burian - dwukrotny uczestnik Mistrzostw Świata Juniorów (1970, 1971), mistrz Polski (1970, 1971); Marek Widera - uczestnik Mistrzostw Świata Juniorów (1971), wicemistrz Polski (1975 r.); Adam Bandach; Kazimierz Reychman - mistrz Polski (1956), wicemistrz (1954), dwukrotny brązowy medalista (1955, 1958), a w szpadzie: Henryk Zimoch - akademicki mistrz świata (1955 r.); Jerzy Janikowski - wicemistrz świata juniorów (1972 r.), dwukrotny olimpijczyk (1972 r. - VII miejsce, 1976 r. - V miejsce), trzykrotny złoty medalista Mistrzostw Polski (1977, 1981, 1983) i brązowy medalista (1973), wielokrotny reprezentant kraju; Henryk Fabian - reprezentant Polski na Uniwersjadzie, dwukrotny mistrz Polski (1976, 1979) i wicemistrz (1977); Feliks Drożdżyński. Wśród zawodników specjalizujących się w szabli sukcesy odnosili: Zygmunt Pawlas - wicemistrz olimpijski w drużynie (1956 r.), olimpijczyk (1952 r.), drużynowy wicemistrz świata (1954), brązowy drużynowy medalista Mistrzostw Świata (1953, 1957, 1958), brązowy medalista Mistrzostw Polski (1955); Franciszek Sobczak - uczestnik Igrzysk Olimpijskich (1968 - V miejsce drużynowo), wicemistrz Polski (1967), brązowy medalista (1964, 1969); Edward Korfanty - wicemistrz Polski (1978), trzykrotnie trzeci zawodnik mistrzostw Polski (1974, 1976, 1977), reprezentant Polski; Jan Kiermasz - uczestnik Mistrzostw Świata Juniorów (1970 r.); Antoni Bartecki.
     W latach 60-tych i 70-tych środki finansowe na działalność sekcji przyznawały Zarząd GKS Katowice, Zakład Opiekuńczy KWK "Polska" ze Świętochłowic oraz Wojewódzka Federacja Sportu w Katowicach, od połowy lat 70-tych w granicach 200 000 zł rocznie. Do 1973 r. GKS Katowice posiadał sprzęt do sędziowania: aparaty produkcji francuskiej, włoskiej i zachodnioniemieckiej. Rocznie sekcja zużywała 1200 kling - 600 floretowych oraz po 300 szablowych i szpadowych. W okresie od 1978 do 1984 r. zawodnicy sekcji zużywali rocznie 30 masek, 30 ubrań, 50 kamizelek elektrycznych, 150 par obuwia sportowego, 60 dresów, 20 worków szermierczych, 150 rękawic, po 30 szabel, floretów, szpad. W 1984 r. w wyposażeniu sekcji było 6 aparatów do sędziowania floretu i szpady, 8 bębnów, 10 plansz gumowych i 4 plansze metalizowane.
    Po pożarze "Torkatu" w 1973 r. zajęcia kontynuowano w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 62 im. M. Fornalskiej w Katowicach. Wkrótce szermierze GKS przenieśli się do Ośrodka Szermierczego przy Rondzie w Katowicach - sala mieściła osiem plansz i trybuny na ok. 1000 widzów. Korzystali z niej jednak siatkarze, koszykarze, więc trzeba było każdorazowo przygotowywać salę do treningu i sprzątać po jego zakończeniu. W Ośrodku Szermierczym przy Rondzie organizowano turnieje okręgowe, ogólnopolskie i co roku turniej z okazji "Dnia Górnika".
    W latach 1970-1973 w GKS Katowice zatrudnionych było łącznie 11 trenerów i instruktorów. Prowadzili oni zajęcia ze 150 zawodnikami. W 1972 r. zatrudniono trenera mgr. Mikołaja Pomarnackiego (1972-1982), odpowiedzialnego za szkolenie szpadzistów. Z Klubem związani byli również trenerzy Franciszek Sobczak, szablista KS "Baildon" Katowice od 1967 r., i Wojciech Rydz (1967-1968, 1973-1973). Od 1970 r. rozpoczął pracę Adam Kiss-Orski pozyskany z GKS "Zagłębie" Sosnowiec. W połowie lat 60-tych funkcję trenerów w Klubie objęli jego wychowankowie: Sylwia Julito (1966-1972), Elżbieta Pawlasowa (1966-1973), Tadeusz Białek (1965-1977), Bogusław Rosa (1965-1979). W szkółkach szermierczych w Giszowcu i Murckach zaangażowano nowych trenerów: Jerzego Wandziocha (1971-1973), Edwarda Spieszaka (1970-1977) i Mariana Sobczaka (1972-1989). W 1977 r. zrezygnował z pracy trener floretowy i sekretarz sekcji Edward Spieszak. W 1978 r. opuścił Klub Zygmunt Pawlas. Jego miejsce zajął Mikołaj Pomarnacki. W 1979 r. odszedł z Klubu Jan Żwak (1974-1979). W 1973 r. Klub opuścili (po pożarze): Sylwia Julito (1966-1972) - ceniona trenerka floretu kobiet, trener koordynator Adam Kiss-Orski (1970-1974), Jerzy Wandzioch. Funkcję trenera koordynatora przejął Zygmunt Pawlas. Po odejściu E. Pawlasowej (1966-1973) i T. Białka (1965-1977) zatrudniono młodych szkoleniowców, wychowanków sekcji: Danutę Balon-Zugaj (1974-1983), Jacka Buriana (do floretu mężczyzn), Jana Żwaka (floret kobiet i szkolenie podstawowe). Zygmunt Pawlas i Franciszek Sobczak zajmowali się czołowymi szablistami, a szkolenie podstawowe prowadził Marian Sobczak. W 1981 r. na kontrakt za granicą wyjechał M. Pomarnacki. W tej sytuacji trenerem koordynatorem został Franciszek Sobczak (olimpijczyk z 1968 r.). Zatrudniono czynnego zawodnika Feliksa Drożdżowskiego, któremu pomagał Jerzy Janikowski. Prowadzenie floretu kobiet powierzono w 1982 r. Markowi Widerze, floretu mężczyzn - Jackowi Błaszkiewiczowi. W 1982 r. odeszła z Klubu Danuta Zugaj. Do sekcji szermierczej Pałacu Młodzieży w Katowicach oddelegowano dwóch trenerów: Krzysztofa Brola (szabla) i Artura Wojtyczkę (floret dziewcząt).  Adolf Czypionka pracował w GKS Katowice do 1980 r. W latach 1948-1960 był trenerem reprezentacji Polski, jako opiekun drużyny floretu kobiet uczestniczył w Igrzyskach Olimpijskich (1952 r., 1960 r.). Wśród jego wychowanków znalazło się wielu znakomitych szermierzy: Anna Adamczyk, Halina Balon, Mieczysław Czypionka, Feliks Drożdżowski, Henryk Fabian, Wanda Kaczmarczyk-Fukałowa, Sylwia Julito, Urszula Koch, Henryk Nielaba, Kazimierz Reychman, Anna Skupień-Włodarczyk, Jerzy Twardokens, Jerzy Wandzioch, Marek Widera, Henryk Zimoch i inni.
   Od 1986 r. szermierze przenieśli się do sali o wymiarach 40 m x 14 m po dawnej cegielni przy ul. Kościuszki w Katowicach. W budynku znajdowały się biura klubu, hotel z klubokawiarnią, a obok korty tenisowe, boisko piłkarskie i rozległe tereny zielone. Na początku lat 90-tych, szabliści i floreciści przeniesiono do AZS AWF Katowice.

Wspomnień Czar: Girondins Bordeaux - GKS Katowice

Katowiccy kibice prędko nie zapomną 1994 roku. Piłkarze GKS-u byli na ustach całej piłkarskiej Polski. GieKSa wyeliminowała Żyrondystów z trzema późniejszymi mistrzami świata w składzie. A tak ten wyjazd wspomina jeden z kibiców GieKSy z Giszowca : 

O 8:oo na ulicy Ceglanej w Katowicach zebrali się wszyscy którzy jechali na rewanżowe spotkanie II rundy pucharu UEFA. Przybyli dzienikarze, piłkarze wraz z żonami, no i oczywiście kibice.Wylot nastąpił o godzinie 10:00 z lotniska w Pyrzowicach. W samolocie LOT-u Tu 154 było dokładnie 101 osób. W tym ok. 40 kiboli GieKSy. Lot trwał ok. dwóch godzin. Czas ten zleciał bardzo szybko. Rozmawialiśmy z piłkarzami i robiliśmy z nimi i z ich żonami fotki. Kilka osób piła już za awans do III rundy. Widocznie robili to bardzo dobrze bo GieKSa awansowała. Na lotnisku we Francji czekały na nas dwa autokary. Jeden wraz z piłkarzami i działaczami odjechał  do luksusowego hotelu "Pullman", a drugi z nami i żonami piłkarzy odjechał do mniej luksusowego hotelu "Unmotel". Doba w takim hotelu kosztowała nas 220 franków francuskich. Resztę dnia zwiedzaliśmy piękne miasto jakim było Bordeaux. Następnego dnia, w znacznej części wypełniło nam zwiedzanie winiarni. Wieczorem wybraliśmy się na trening piłkarzy, a przy okazji podziwialiśmy piękny obiekt Żyrondystów. W dniu meczu pojechaliśmy nad Ocean Atlantycki, była kąpiel w lodowatej wodzie i fotki. Po powrocie z niecierpliwością oczekiwaliśmy godziny wyjazdu na mecz.   Gdy jechaliśmy autokarem na stadion fani Bordeaux pokazywali nam na palcach jaki będzie wynik spotkania. Przeważały opinie, że będzie 4:0 ostatecznie 3:0 he he he. Gdy weszliśmy na sektor fani Bordeaux "gorąco" nas przyjęli. Całkowitym szokiem było dla mnie to, że między płotem a boiskiem nie ma ogrodzenia a jest ... fosa !!! Flagi więc rozwiesiliśmy nad wejściem na sektor. Ta najpiękniejsza z napisem GISZOWIEC była najbardziej widoczna. Młyn Bordeaux liczył ok. 400 osób. Na całym stadionie nie było chyba nawet trzech flag co strasznie obniża ocenę kiboli  Girondins, którzy fantastycznie dopingowali swoich pupili. Jednak gdy oni milkli tylko na chwile my z całych sił darliśmy gardła. Doping w naszym wykonaniu był chyba całkiem niezły, bo słychać i widać nas w telewizji było. Na sektorze, który żeśmy zajmowali w pewnym momencie zapanowała cisza. Bordeaux strzeliło gola. Choć nikt głośno o tym nie mówił chyba każdemu przeszła przez głowę myśl, że możemy odpaść. Że wielka szansa jaka się nadarzyła pomału nam się wymyka. Jednak wszystko dobrze się skończyło. Walec (Krzysztof Walczak) wykorzystał karnego i wtedy byliśmy już pewni że będziemy grać w III rundzie. Gdy sędzia odgwizdał koniec meczu, radość była ogromna. Naszym bohaterom zaśpiewaliśmy sto lat i próbowaliśmy wtargnąć na boisko, jednak akcja komandosów okazała się skuteczna. Później na sektorze trzymali nas jeszcze prawie godzinę.  Żandarmeria tłumaczyła to tak : Fans Bordeaux BUM BUM. Gdy już znaleźliśmy się w hotelu rozpoczęła się balanga, która trwała do białego rana. A ilość wypitego wina francuskiego sprawiła ze chyba nikt w najbliższym czasie nie będzie pił polskiego wina wytrawnego marki "Fructowin". Rano wsiedliśmy w samolot i przed południem byliśmy już w Pyrzowicach, gdzie czekała na nas grupa szalikowców GKS-u. Był gorące powitanie. 





 

piątek, 24 maja 2013

Pakt Ribbentrop-Beck, czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Sowiecki


 Piotr Zychowicz konsekwentnie dowodzi w tej książce, że decyzja o przystąpieniu do wojny z Niemcami w iluzorycznym sojuszu z Wielką Brytanią i Francją była fatalnym błędem, za który zapłaciliśmy straszliwą cenę. Historia mogła się jednak potoczyć inaczej. Jak potoczyłaby się historia drugiej wojny światowej, gdyby Polacy zdecydowali się podpisać sojusz z Hitlerem ? Zamiast porywać się z motyką na słońce, twierdzi autor, powinniśmy byli prowadzić Realpolitik. Razem z Niemcami wziąć udział w ataku na Związek Sowiecki. 40 bitnych polskich dywizji na froncie wschodnim przypieczętowałoby los imperium Stalina. W pierwszym rozdziale autor opisał historię takiego sojuszu. Zaczyna się od niemieckiego ataku na Zachód. Następnie Wehrmacht najeżdża ZSRR..... razem z czterdziestoma polskimi dywizjami. Pod naporem takiej potęgi system sowiecki ostatecznie upada, a paradę zwycięstwa na Placu Czerwonym odbiera gen. Guderian i gen Maczek  Ale fikcja literacka to tylko mała część pracy. Autor dokonuje miażdżącej krytyki polskiej dyplomacji, a w szczególności ministra Becka. Stawia śmiałą tezę: w sytuacji, w jakiej znalazła się Polska tuż przed wojną, jedyną szansą na przetrwanie był sojusz z III Rzeszą. Wysuwa mocne argumenty i skutecznie rozbija kontrargumenty. Pyta, czy jeśli sojusz z Hitlerem byłby przez polskie władze odebrane jako plama na honorze, to czym w takim razie był pakt Sikorski-Majski? Piotr Zychowicz nie zostawia suchej nitki na szefie polskiej dyplomacji Józefie Becku. Według autora Beck był naiwny, wierząc w sojusz z Francją i Wielką Brytanią. Na dowód skrajnej niekompetencji naszego ministra spraw zagranicznych przytacza wiele solidnych argumentów. Ostro krytykuje polską dyplomację i w ogóle polską mentalność z ich zamiłowaniem do teatralnych gestów i fanfaronady. Kończąc, przytoczę tylko motto tej bardzo dobre i odważnej książki:"Polacy mają wszelkie przymioty, oprócz zmysłu politycznego" W. Churchill. Zapraszam do lektury.

Katowice, miasto kata?



Pierwsze skojarzenie odnośnie pochodzenia nazwy  miasta Katowice jest oczywiste  - zapewne musiał tu niegdyś mieszkać słynny kat! Czy tak było w rzeczywistości? Odwołajmy się do źródeł.

      Pierwszy raz „Katowice” pojawiają się w protokole z wizytacji parafii bogucickiej w 1598 r. przygotowanym na polecenie biskupa krakowskiego. Niemal do końca wieku XVII nazwa ta występowała zamiennie z „Kuźnicą Bogucką”. Historyk języka polskiego Witold Taszycki, wysunął hipotezę dotyczącą etymologii nazwy Katowice w oparciu o bardzo częste doświadczenia w kreowaniu nazw wsi. Stwierdził, że prawdopodobnie  pochodzi ona od przezwiska pierwszego osadnika, w tym przypadku według Taszyckiego był to człowiek zwany „Katem”. Jedynym mankamentem może być fakt, że gdyby rzeczywiście istniał ktoś taki, z całą pewnością zostawiłby po sobie potomków noszących to miano, bądź jakiś  ślad w postaci zachowanej nazwy miejsca - np.  katowski las,  katowa dolina, katowskie wzgórze lub katowisko.  Miejsc takich jednak nie odnotowano. 

Oczywiste skojarzenie

Źródła, które wymieniają najwcześniejszych zagrodników wsi Katowice niestety nie zawierają wzmianek o żadnej tego typu osobie. W dużej mierze, do momentu uzyskania praw miejskich nazwiska zagrodników pokrywały się z tymi dawnymi, ale także pojawiły się nowe. Co ciekawe, właśnie w czasach uzyskania przez Katowice praw miejskich nie znano etymologii ich nazwy, a jeden z założycieli tego miasta, Richard Holtze, w roku 1871 tak powiedział: „Trudno ustalić, skąd wzięła się jej nazwa [wsi Katowice], która może pochodzić od kata, katować, karać śmiercią przez stryczek. Jeśli miałaby oznaczać miejsce straceń, to tylko z głupoty i lenistwa, aby Katowice zawsze musiały bronić honoru inteligentnej i pracowitej miejscowości”. Jak widać już wtedy  nazwa ta budziła oczywiste skojarzenie. Po wojnie krążyły pogłoski, że w starej, opuszczonej willi znajdującej się do początku lat 70. XX wieku, tuż obok Hotelu „Katowice”, mieszkał legendarny katowicki kat. W rzeczywistości była to  posiadłość właścicieli Katowic, rodziny Thiele-Wickler. Jako, że w czasach PRL-u nie mogło być mowy o pruskich korzeniach miasta, wykreowano mit, jakoby bogaty kat władał Katowicami. Z niewyjaśnionych przyczyn władze pamiątkę po tym kacie postanowiły usunąć i na początku lat 70. XX wieku, na polecenie Zdzisława Grudnia, ówczesnego pierwszego sekretarza KW PZPR w Katowicach. I to zrobiły.Nazwa Katowice ciągle jest niewyjaśniona i może nigdy nie będzie. Chyba, że pojawią się nowe dokumenty i ktoś odkryje w końcu tę tajemnicę.

                                                                                                                           Nowa Gazeta Śląska

czwartek, 23 maja 2013

Wspomnień Czar : GKS Katowice - Girondins Bordeaux

W sezonie 1994/95 GKS Katowice jako wicemistrz Polski występował w Pucharze UEFA. Na początku zdołał wyeliminować walijski Inter Cardiff i grecki Aris Saloniki, ale następny rywal miał się okazać przeszkodą nie do przejścia. Podopieczni Piotra Piekarczyka trafili bowiem na francuskie Bordeaux, które w tamtym czasie słynęło nie tylko ze znakomitych win, ale także z bardzo silnej drużyny piłkarskiej. 

Myślę, że każdy po trafieniu na takiego przeciwnika byłby zadowolony. Rywal gwarantował sporo kibiców i zysków, a przy tym był do przejścia. Jednak po 15 minutach nie mieliśmy wesołych min, ponieważ Francuzi mieli dwie wyśmienite okazje i powinni by prowadzić 2:0. Jednak pózniej GKS-a zaczęła grać swoje i przyniosło to efekt w postaci bramki w ostatnich minutach gry.  Eksplozja jaka wybuchła na stadionie przy ulicy Bukowej jest wręcz nie do opisania. Na naszym małym krytym stadionie (w całości prawie wypełnionym) doping był niesamowity.  Gdy padła już wcześniej wspomniana bramka, echo dopingu niosło się chyba do samego centrum. Cały stadion wrzał, nawet dziady razem z nami zaczęły krzyczeć GKS GKS GKS !!!!!!! Jeśli chodzi o kiboli z Francji to przyjechało ok. 20 facetów w wieku ok. 40 lat z szalikami, lecz bez flag. Ich doping był niesłyszalny.









niedziela, 19 maja 2013

Volkslista - fakty i mity

Po wycofaniu się wojsk polskich z terenu Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego znalazły się one pod zarządem wojskowym. Zakończył się on w momencie wydania przez Hitlera dekretu z 8 października 1939 r. ,,O podziale i zarządzie terenów wschodnich”. Niemcy na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim stosowali politykę narodowościową, której wyznacznikiem były: wymieniona już niemiecka lista narodowościowa (Deutsche Volksliste) oraz zagłada Żydów zagłębiowskich. Volkslista została utworzona w celu germanizacji ziem polskich wcielonych do III Rzeszy. Dzieliła ona społeczeństwo na cztery grupy:
- I tworzyły osoby jawnie przyznające się do swojego pochodzenia i narodowości poprzez wstąpienie do niemieckich organizacji politycznych, społecznych, kulturalnych;
- II obejmowała osoby, które zachowały niemiecką odrębność narodową;
- III osoby mające przodków Niemców oraz częściowo spolonizowane, które skłaniały się ku Niemcom;
- IV objęła ludzi spolonizowanych, ale pochodzenia niemieckiego uznanych przez władze III Rzeszy za nadające się do ponownej germanizacji;
Dla poszczególnych grup VD obowiązywały różne kolory ausweisu - I i II grupa posiadała dowody barwy niebieskiej, III - czerwonej, IV - zielonej. Osoby, które zaliczono do I, lub II grupy otrzymywały niemiecką przynależność państwową wraz z obywatelstwem. Inaczej traktowano osoby zaliczone do III grupy, bowiem one miały otrzymać niemiecką przynależność państwową przez jednostkowe nadanie. Stworzenie volkslisty było reakcją na zaskakujące wyniki policyjnych spisów ludności, które hitlerowcy przeprowadzili na przełomie 1939 i 1940 roku na polskich terenach wcielonych do Rzeszy. Na Śląsku nazwano je palcówką od odcisku kciuka, jaki trzeba było złożyć na dokumencie. Hitlerowcy chcieli odsiać „prawdziwych” Niemców od tych, którzy się za takich tylko podawali. Choćby na dawniej pruskim Górnym Śląsku prawie 95 proc. osób objętych spisem w rubryce „narodowość” wpisało „niemiecka”. – Ludzie przestraszyli się terroru. Od września 1939 roku hitlerowcy rozstrzeliwali i wysyłali do obozów polskich działaczy, wysiedlali Polaków nieurodzonych na Śląsku. Część
rodowitych Ślązaków podjęła więc taktyczną grę z okupantem. Sumienia uspokajał fakt, że do deklarowania niemieckości nawoływali księża w parafiach. Na Górnym Śląsku wpisywanie ludności na volkslistę rozpoczęło się w połowie 1941 roku.Volkslista nie był to dokument, który się podpisywało. Dla Ślązaków jest to oczywiste, ale ciągle trudno to wytłumaczyć mieszkańcom reszty Polski. Wypełniało się ankietę, z licznymi pytaniami o stosunki rodzinne, pochodzenie, wykształcenie, uczestnictwo w przedwojennym życiu społecznym i politycznym. Dopiero na tej podstawie urzędnik niemiecki przyznawał określoną grupę Volkslisty. Podpis umieszczano na końcu ankiety, pod deklaracją, że jest ona składana w celu otrzymania obywatelstwa niemieckiego.Administracja niemiecka wydawała decyzję. W ślad za tym otrzymywano dokument tożsamości z wpisaną grupą volkslisty. Ankieta zawierała kilkanaście szczegółowych pytań: o przynależność wyznaniową, od kiedy rodzina mieszkała w danym rejonie, jakie kończono szkoły, o krewnych w Niemczech itd. Co ciekawe, w ramach jednej rodziny nadawano różne kategorie volkslisty. Ślązaków uznano za grupę pośrednią, która dopiero potrzebuje czasu na pełne przyjęcie do rasowej tzw. niemieckiej wspólnoty narodowej. Dziewięćdziesiąt procent ludności dawnego pruskiego Śląska wpisano na volkslistę. Jedynki i dwójki otrzymało ponad 20 proc., a III kategorię 

do jesieni 1943 roku przyznano 70 proc. ludności, zwykle polskojęzycznym Górnoślązakom, czyli ponad milionowi mieszkańców. W tym czasie urzędnik niemiecki mógł cofnąć tę decyzję. Fritz Bracht, gauleiter i nadprezydent Górnego Śląska, kazał masowo zapisywać do kategorii III autochtonów, bo uważał, że są oni zeslawizowanymi Niemcami, potomkami dawnych osadników znad Renu. Przede wszystkim jednak chodziło, zwłaszcza na Śląsku, o wykwalifikowaną siłę roboczą, bez której III Rzesza nie mogła się rozwijać, a później także o żołnierzy. Naciski w końcu przyniosły skutek. 9 lutego 1942 roku ludność przypisana do III grupy automatycznie dostała obywatelstwo, ale tylko warunkowo na 10 lat. Ludzie ci nie musieli się już obawiać o utratę mienia, ale młodzi z tą kategorią trafiali na front. W owym „przywileju” chodziło właśnie o to, żeby zwiększyć pobór, bo według prawa tylko obywatel III Rzeszy mógł służyć w Wehrmachcie.
   W 1945 roku polscy komuniści chcieli się zemścić na zdrajcach ojczyzny bez względu na kategorię, ale powstrzymał ich od tego Aleksander Zawadzki, pierwszy komunistyczny wojewoda śląsko-dąbrowski. To on miał uświadomić Bolesławowi Bierutowi, że na terenach wcielonych do Rzeszy urzędnicy sami przydzielali kategorie volkslist. 6 maja 1945 roku Krajowa Rada Narodowa wprowadziła ustawę, według której trójki i czwórki rehabilitowano automatycznie po podpisaniu tzw. deklaracji wierności, a posiadacze dwójek mogli oczyszczać się na drodze sądowej. Sprawy ciągnęły się jednak miesiącami, kilkanaście tysięcy Ślązaków trafiło do obozów. Jak podczas okupacji konfiskowano im mieszkania i przydzielano im nowych lokatorów, tym razem ze Wschodu, a nie z Zachodu. Wielu autochtonów nieznających niemieckiego wysyłano do Niemiec.

    
  

sobota, 18 maja 2013

Kilka słów o herbie GKS Katowice !!!

  Herb GKS-u Katowice, wyglądem zbliżonym do dzisiejszego funkcjonuje od 1965 roku. Przez te wszystkie lata przeszedł wiele deformacji i unowocześnień.   W sezonie 99/00
Katowicki GKS występował pod nowym trochę zmienionym herbem. Herb miał kształt owalnej litery V, i był obrysowany dookoła grubą żółtą linią, środek był wypełniony kolorem mocnym zielonym. Najdziwniejszą przemianę przeszedł jednak gdy Katowicki klub przejęła firma "Dosp**l". Od 27 marca 2003 do 11 czerwca 2004 spółka występowała pod nazwą Dosp**l Katowice s.s.a. Nie wiadomo z jakiego powodu herb został zmieniony. Jednak pod taką postacią długo nie przetrwał. Kibice nadal utożsamiali się ze starym -  herbem przed 2003 roku. W 2005 roku klub znów powrócił do "standardowego" herbu, i oprócz drobnych poprawek ze strony aktualnego zarządu (min. zębatka została połączona z młotem) wyglądał tak jak dziś. 

 Na herbie Katowickiej GieKSy widnieją barwy klubowe. W górnej części litery "G" wkomponowane są na złotym tle literki "KS", a zaraz pod nimi napis "Katowice". Poniżej nazwy miasta znajduje się czarny młot parowy stojący na desce, wywodzący się z herbu miasta Katowice. Pod literą G znajduję się napisana białymi cyframi data powstania klubu (1964). Herb ma kształt owalnej litery V, i jest obrysowany dookoła białą linią, a pozostały środek jest wypełniony kolorem zielonym.Przez wielu fachowców logo GKS-u Katowice jest jednym z najciekawszych i pomysłowych wśród klubów w Polsce. Kibice przyjęli też formę herbu "rysowanego", znacznie uproszczając oryginalny herb GKSu ( od 2000 roku ). Nazwa, barwy i herb GKS-u Katowice zastrzeżone.




piątek, 17 maja 2013

Katowicka „Czerwona wdowy”

W katowickim więzieniu, mieszczącym się przy ulicy Mikołowskiej, czynna była gilotyna, na której wykonywano wyroki śmierci. Katowicka gilotyna budziła grozę nie tylko ludności Śląska i Zagłębia, ale też katów, którzy ją obsługiwali. Obsługujący ją kat August Koestner popełnił samobójstwo. Była jedyna na terenie okupowanej Polski, bezustannie spływała krwią. Powojenna historia tej machiny do ścinania głów jest równie ponura.

Ale początkowo skazańców z Górnego i Cieszyńskiego Śląska, z Zagłębia Dąbrowskiego wysyłano do Wrocławia. Jednak wyroków było tak dużo, że bardziej opłacało się sprowadzić urządzenie do katowickiego więzienia. Gilotyna stanęła tu w osobnym parterowym budynku z czerwonej cegły, który przylegał do gmachu więzienia. Po wojnie komorę wyburzono, zachowały się jednak relacje świadków o tym, że całe jej wnętrze było wyłożone białymi kaflami, a "Czerwoną wdowę" zasłaniała czarna płachta. Tak właśnie, nie bez powodu - nazywano gilotynę z katowickiego więzienia przy ul. Mikołowskiej. Była skąpana we krwi. Od 9 października 1941 do 22 stycznia 1945 roku w Katowicach ścięto 552 osoby. Machina działała jeszcze na kilka dni przed wejściem do miasta Rosjan. Stracono wtedy pośpiesznie, ale zgodnie z planem siedmiu więźniów z Piekar, Siemianowic, Knurowa, Orzesza i Rudy Śląskiej. Dopiero potem gilotynę próbowano ukryć. Nie wiadomo dokładnie, kim były wszystkie ofiary gilotyny. Hitlerowcy spalili większość szczegółowej dokumentacji, ale w katowickim Urzędzie Stanu Cywilnego pozostały spisy zamordowanych. Czasem niejasne, wiadomo jednak, że ścięto księdza Jana Machę, publicystę Pawła Musioła - dowódcę ruchu oporu w Cieszyńskiem, Karola Kornasa - działacza harcerskiego i jednego z najlepszych szefów śląskiego ruchu oporu. Ginęły też kobiety. Podczas pierwszej egzekucji na gilotynie stracił życie 32-letni Józef Myrczek, murarz z Czechowic. Ale drugą ofiarą była 31-letnia Rozalia Drewniak, odważna góralka z Żywca. Oprócz niej ścięto jeszcze 53 kobiety. Tracono w ten sposób również młodzież, niemal dzieci. Nóż katowickiej gilotyny odciął głowy 13 chłopcom w wieku do 19 lat. Zygmunt Walter-Janke, ostatni komendant śląskiej AK, dobrze wiedział, co czuli skazańcy. W swoich wspomnieniach przekazał relacje świadków: "Atmosfera grozy i lęku dochodziła szczytu co noc między godz. 22 i 24.00. W tym czasie wyprowadzano skazańców na egzekucję. Odbierano im ubranie, dając w zamian papierową koszulę. Przed egzekucją skazańca strzyżono i wygalano mu szyję. Zakutego w kajdany wprowadzano do izby straceń." Konstanty Ostrowski jako jeden z autorów zbiorowego opracowania „Więzienia hitlerowskie na Śląsku, w Zagłębiu Dąbrowskim i w Częstochowie 1939-1945” (Katowice 1983) w swoim opracowaniu o więzieniu katowickim napisał: „W przedsionku straceń oczekiwali na skazańców: prokurator (…) oraz lekarz. Prokurator dla formalności zapytywał skazanego, czy ma coś do powiedzenia. Najczęściej padała odpowiedź: „Nie!” lub „Jestem niewinny”. Teraz już tylko czarna zasłona oddzielała więźnia od oprawców, a prokurator bezbarwnym głosem odczytywał formułę odrzucenia prośby o ułaskawienie i kończył słowami: „Ich übergebe Się dem Scharfrichter!” – Oddaję pana w ręce kata! Wtedy błyskawicznie rozsuwała się czarna kotara i w okamgnieniu pochwytywały ofiarę ręce pomocników kata, zwalały ją na pomost gilotyny, a głowa znikała w zacisku „oczka”. Ciało obezwładniano sznurami, przywiązując je do pomostu (…). Na dany znak kat szarpał za rączkę spustu i ostrze topora gilotyny spadało na kark skazańca z wysokości ponad dwóch metrów”. Ciała ściętych w Katowicach przywożono do krematoriów w KL Auschwitz i tam spalano. Hitlerowcy uciekając z Katowic pod koniec stycznia 1945 r. nie chcieli jej ani zabrać do Rzeszy, ani zostawić na miejscu. Pogrzebali ją nocą tam, gdzie nikt nie miał szukać - na cmentarzu w Katowicach Bogucicach. Dokumenty zniszczyli. Odkopali ją potajemnie mieszkańcy. Ochronili jako dowód zbrodni. Wielka szkoda, że nie znamy ich nazwisk. Może są jeszcze ludzie, którzy pamiętają coś z tamtej sprawy. Gilotyna po odnalezieniu w Bogucicach przez kilka lat stała na strychu budynku Wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej w Katowicach. Nikt się nią nie interesował, w końcu jednak odkrył ją przedstawiciel ówczesnej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. Prokurator usłyszał dziwne opowieści o "Czerwonej wdowie" na poddaszu komendy. Władze przekazały ją do Auschwitz. Tam utknęła w magazynie i niemal została zapomniana. 
 Fragment widoku ogólnego miasta z widocznym budynkiem Więzienia na  ulicy Mikołowskiej.

Rapid Wełnowiec

Dla niektórych to będzie szok, ale w 50-tych istniała jeszcze inna eR-ka niż chorzowska !!! Dość podobny herb z wyeksponowaną literą ”R” miał właśnie  Rapid Wełnowiec. Mało kto pamięta, że w ostatnim meczu jako Rapid - Orzeł jesienią 1963 roku katowiczanie pokonali w Pucharze Polski samego Górnika Zabrze, w którego składzie grał Włodzimierz Lubański.
Z inicjatywy pracowników Śląskiej Fabryki Sprzętu Górniczego Rapid z Wełnowca w 1954 r. utworzono drużynę piłkarską i musiano zacząć od najniższego szczebla czyli Klasy C . Po roku a więc już w 1955 piłkarze Rapidu zdobywają mistrzostwo klasy C a co za tym idzie awans do klasy B. I przez rozgrywki tej klasy przeszli w błyskawicznym tempie (pokonując faworyta rozgrywek RSW Prasa Katowice). Po roku znów są o jeden szczebel wyżej. W klasie A. Do klubu przychodzi wtedy przedwojenna gwiazda i internacjonał chorzowskiego Ruchu Karol Dziwisz obejmując funkcję trenera. Pełen zapału trener i piłkarze kontynuując marsz w górę tabeli wywalczają awans do śląskiej czołówki zdobywając miejsce w śląskiej lidze okręgowej. Zbyt błyskawiczna kariera piłkarzy z katowickiego przedmieścia nie poparta potrzebną już na tym szczeblu rutyną i otrzaskaniem w ciężkich bojach sprawia, że po roku pobytu w III lidze piłkarze robiąc krok w tył wracają do klasy A. To
niepowodzenie konsoliduje jeszcze bardziej tak samych zawodników jak i oddaną sprawie grupę działaczy. Szefostwo szkolenia przejmuje były prawoskrzydłowy chorzowskiego Ruchu – Przecherka i już za rok widzimy znów piłkarzy Rapidu w gronie najlepszych śląskich drużyn. Przez trzy lata 1960-63 walczą oni w tej klasie rozgrywkowej, nabierając doświadczenia, rutyny i szykują się na awans do II ligi. W 1960 roku zajmują 4 miejsce w II grupie 3 ligi, mają za rywala tak sławny zespół jak były pierwszoligowiec AKS Chorzów, czyli popularne koniczynki. Już sama nazwa AKS wzbudzała u piłkarzy Rapidu dreszczyk emocji . W 1961 roku w wyścigu o II ligę Rapid gra w grupie 1 daje się wyprzedzić Szombierkom Bytom i Dębowi Katowice. Wtedy jeszcze nawet nikt nie myślał ze młody klub z Wełnowca wchłonie starą markową drużynę jaką był Dąb. W 1962 roku Rapid jest przyporządkowany do 2 grupy i nie musi grać z faworytem rozgrywek Dębem Katowice, jednak ten sezon nie należy do zbyt udanych i piłkarze z Wełnowca zajmują dopiero 5 miejsce w tabeli w swojej grupie. W czasie pobytu w 3 lidze zespół zostaje poważnie wzmocniony. Chodzi o świeży zastrzyk na odcinku szkoleniowo-organizacyjnym. Wzmocnienia przychodzą zza miedzy. Były trener Jerzy Nikiel i kierownik sekcji Siemanowiczanki – Piotr Polok po niepowodzeniach klubu z Siemianowic przechodzą do Rapidu. Dwójka ta doprowadzi drużynę, już do 1 ligi. W roku 1963 Rapid który w międzyczasie połączył się z Orłem wywalcza II-ligowe szlify pozostawiając w pokonanym polu AKS Chorzów i zamieniając się w 2 lidze zDębem Katowice . W ty mroku też odnosi najwyższe swoje zwycięstwo 9-1 ze Starem Starachowice i to na boisku rywala. W pierwszym roku pobytu wśród krajowych zespołów II frontu zajmuje czwarte miejsce, mając na swoim koncie zaledwie sześć punktów mniej od zespołu, który wywalczył upragniony awans do ścisłej czołówki. W tym sezonie lepsze były kluby wojskowe Śląsk Wrocław i Zawisza Bydgoszcz. Natomiast w pokonanym polu już wtedy GKS pozostawił byłych krakowskich mistrzów Polski Cracovię i
Garbarnię. Wszystkim tym ambitnym poczynaniom tak piłkarzy jak i działaczy patronuje od samego początku dyrektor zakładu pracy Rapid – inż. Wacław Bogacki. Droga do drugiej ligi w skrócie: 1954 – założenie sekcji piłkarskiej 1955 – mistrzostwo klasy C 1956 – mistrzostwo klasy B 1957 - mistrzostwo klasy A 1958 – III liga 1959 – spadek do klasy A 1959 - mistrzostwo klasy A 1960 – 63 III liga 1963 awans do II ligi. Od wielu lat działacze sportowi z terenu Katowic czynili starania by utworzyć silny wielosekcyjny Górniczy Klub Sportowy na terenie Katowic. Katowice jako stolica województwa, nie mogły się pochwalić osiągnięciami sportowymi choćby najbliższych sąsiadów jak Bytom, Zabrze, Chorzów.Uparte dążenia działaczy społecznych zostały w końcu uwiecznione pozytywnym rezultatem. 28 listopada 1963 roku zawiązano komitet założycielski GKS Katowice. Następnie zebranie, w dniu 5.XI, 1963r. w Sali kolumnowej Związków Zawodowych z przedstawicielami klubów sportowych Górnik 20 Katowice, TKS Rapid-Orzeł Wełnowiec, KS Koszutka Katowice, Katowicki Klub Łyżwiarski, Katowicki Klub Sportowy Górnik, Górniczy Klub Żeglaski Szkwał popodjęli decyzję utworzenia klubu sportowego o nazwie – Górniczy Klub Sportowy Katowice – zatwierdzili jego statut, przyjmując barwy złoto-zielono-czarne a za godło herb miasta Katowice.  Decyzja uprawomocniła się w dniu 27 II 1964 i ta data jako pierwsza weszła do historii klubu, który w tym dniu bierze swój oficjalny początek. Tak powstał GKS Katowice . Od tej pory w rozgrywkach 2 ligi jak i Pucharu Polski występował już GKS Katowice.Tak zakończyła sie historia drużyny z Wełnowca, a rozpoczęła się historia Katowickiego GKS-u.


czwartek, 16 maja 2013

Pawła Musioła


Regionalizm Śląski wiąże się nierozłącznie z osobą Pawła Musioła i  jego grupy współpracowników zwanych "Musiołowcami". Był twórcą programu regionalizmu śląskiego,  który cechował się zniwelowanie odrębności Śląska Cieszyńskiego i Górnego Ślaska tak aby wytworzyć jednolity typ Ślązaka silnie związanego z Rzeczpospolitą. Wybitnym znawcą kultury śląskiej

Urodził się 1905 roku  w Lesznej Górnej. W latach trzydziestych był nauczycielem m.in. w Chorzowie, Mysłowicach i Tarnowskich Górach. W 1937 pełnił funkcję kuratora Związku Nauczycielstwa Polskiego.Za jego czasów zaistniał spór z Wandą Wasilewską. Był redaktor naczelny "Zarania Śląskiego", "Junak", "Nowej Polski" (1931–1932), a następnie "Kuźnicy" (1935–1937) – jednego z najważniejszych czasopism kulturalnych na Górnym Śląsku. Na łamach "Kuźnicy" debiutował m.in. Wilhelm Szewczyk.  Studiował i doktoryzował się na Uniwersytecie Jagiellońskim. W tym czasie organizował struktury Związku Akademików Górnoślązaków na UJ. Prezesem sekcji krakowskiej tej organizacji w roku 1927 został właśnie Paweł Musioł. W następnych latach (1928-1930)  został prezesem Zarządu Głównego "Znicza".   W latach 1928–1930 Paweł Musioł był Prezesem Zarządu Głównego Znicza - organizacji skupiającej studentów-Cieszyniaków. Po osłabieniu działalności "Znicza" ludzie skupieni wokół Musioła utworzyli organizację "Nowa Polska". Było to 1 kwietnia 1931 roku. Działalność jej zakończyła się dość szybko,zdołano wydać dwa numery pisma organizacji. W roku 1933 nastąpiła reaktywacja, zarejestrowano stowarzyszenie "Nowa Polska", wprowadzono umundurowanie, odbył się kurs referentów. W tym czasie organizacja liczyła około 50 członków,  skupiające przede wszystkim przedstawicieli młodego pokolenia śląskiej inteligencji (Alojzy Targ, Jan Kotajny, Emil Świerzy). "Musiołowcy" (jak zaczęto powszechnie określać to środowisko) zaangażowali się następnie w tworzenie Ochotniczych Drużyn Robotniczych i Robotniczego Instytutu Oświaty i Kultury im. S. Żeromskiego.Organizacja ta stała się alternatywą i pomocą dla rzesz bezrobotnej młodzieży, wykonała wiele prac społecznych, budowlanych, regulację rzek,  dróg  itp., jej członkowie przechodzili szkolenia obronne i edukacyjne co zwiększało potencjał młodego pokolenia Polaków.W 1934 został prezesem Robotniczego Instytutu Oświaty i Kultury im. Stefana Żeromskiego. Za jego prezesury organizacja ta podwoiła liczbę swych placówek i członków.  Niestety na przełomie lat 1933/34 jej działalność znów osłabła. Całe życie związany z Oddziałami Młodzieży Powstańczej. Środowisko wiąże się nierozłącznie z osobą Pawła Musioła oraz śląskimi narodowcami. Organizacja zajmująca się kultywowaniem wśród śląskiej młodzieży idei powstańczych oraz pielęgnowaniem śląskiej kultury i tradycji. W szczytowym okresie liczyła 13 tysięcy członków. 15 listopada 1936 roku odbył się w Katowicach walny zjazd Oddziałów Młodzieży Powstańczej, na zjeździe tym większość funkcji we władzach tej organizacji objęli młodzi,radyklani działacze. Prezesem został Adolf Kempny. Pawła Musioła współpracowało początkowo z sanacją śląską, choć nie zyskało sobie przychylności Wojewody Śląskiego Michała Grażyńskiego. Powstaje prosanacyjny Związkiem Młodej Polski. Na Śląsku  ZMP praktycznie władają narodowcy. Liczba członków Związku Młodej Polski w powiecie katowickim oscyluje w granicach kilkuset osób.  Po odwołaniu przez sanacyjne władze płk Koca z funkcji przewodniczącego, Paweł Musioł  występuje ze związku. Ataki prasowe i personalne ze strony pozostałych dzialaczy sprawiają, że "musiołowcy" idą zdecydowanie w stronę RNR. W lutym 1938 przystępuje do Komitetu Porozumienia Organizacji Narodowo Radykalnych, Bolesława Piaseckiego. Ten czas można uznać za początek ONRu na Górnym Śląsku. Coraz więcej rozłamowców z OZN i ZMP przechodzi na stronę Narodowo Radykalnych. Na dzień 1 kwietnia 1939 organizacja liczy 16 grup miejscowych skupiających 534 członków w tym jedna sekcja żeńska (18 osób) . W czasie okupacji Musioł Paweł organizuje ruch oporu. Pełnił funkcję Komendanta Związku Walki Zbrojnej w powiecie cieszyńskim. Był zastępcą okręgu cieszyńsko-podhalańskiego SN (Kwadrat). W 1941 aresztowany przez Gestapo i po wielomiesięcznym ciężkim śledztwie zgilotynowany w katowickim więzieniu (19 lutego 1943 w Katowicach).